Kultura sneakers w latach 90, a dziś

Kultura wokół sneakersów ewoluuje i zmienia się z roku na rok. Przyjrzyjmy się temu jak wyglądała w latach dziewięćdziesiątych i spróbujmy porównać z tym, co prezentuje sobą w XXI wieku.

Odmienna kolorystyka

Patrząc wstecz, na kolekcje obuwia sportowego z lat 90. można zauważyć zbliżone gamy kolorów. Każdy nowy model był wypuszczany w kolorze czarnym, granatowym oraz w dodatkowych kolorach, innych niż klasyczne, ale zwykle czerwonym lub morskim niebieskim. Na tym kończył się wybór. Niewiele marek decydowało się na brązy, kolory ziemi, kawy czy skóry. Dziś to się zmieniło i średnio 2 na 10 sneakerheadów zdecyduje się na paletę brązów przy wyborze butów dla siebie. Dlatego też palety kolorów są obecnie bardzo zróżnicowane i oferują niemal wszystkie barwy i ich różne połączenia.

Kolaboracje nie są takie same

Wszelka współpraca mająca wyprowadzić nowy, często limitowany model w latach 90, miała charakter skoncentrowany na sporcie. Powstawały więc kolaboracje marek obuwniczych z takimi gwiazdami sportu, jak Bo Jackson, John McEnroe czy Chuck Taylor. Marki zaciągały do współpracy osoby, które faktycznie były w stanie wypróbować nowy model jeszcze przed ich pierwszą prezentacją. Od około 2000 roku firmy sprzedające sneakersy zaczęły zdawać sobie sprawę, że ludzie kupują obuwie sportowe wcale nie używając ich do danej dyscypliny. Nosił je każdy i wszędzie, czy do centrum handlowego czy do wyjścia na randkę. Nikt nie używał butów sportowych do treningów koszykówki czy gry w tenisa. Wraz ze wzrostem klientów, którzy nie są sportowcami, marki zaczęły zapraszać do współpracy muzyków, jak gwiazdy rocka lub powierzać sneakersy projektantom mody, którzy wykorzystywali swoją popularność i przyciągali uwagę do nowych modeli.

Koniec historii zakupów

Jedyną pozytywną rzeczą płynącą z aktualnej popularności Internetu jest to, że dużo łatwiej można dostać buty, o których się marzy. Można be problemu kupić nowiutką parę zza granicy i otrzymać ją wprost z rąk kuriera kilka dni później. To jednak zabija niesamowite historie, które przeżywał każdy sneakerhead w latach 90., gdy tylko zapragnął nabyć kolejną parę. Każda transakcja wiązała się z niesamowitym spotkaniem, podróżą czy innymi staraniami. Każda historia wydawała się niesamowita w porównaniu do obecnego naciśnięcia przycisku „Kup”. Ówczesne historie związane z nabywaniem butów tworzyły kulturę sneakersów. Kultura to bowiem w dużej mierze właśnie historie. Przez technologię i Internet cały niezwykły proces opowiadania o momencie nabycia nowej pary został zabity.

Specjalne kolekcje są… niespecjalne

W latach 90. limitowane kolekcje butów sportowych miały rzeczywiście swój limit, a nabycie butów będących ich częścią było zarezerwowane tylko dla maniaków, spryciarzy i tych, którzy długi czas odkładali pieniądze na wymarzoną parę. Obecnie niemal każdy z nas może nabyć taką parę, jaka tylko się nam zamarzy i mieć ją w swoim domu po kilku dniach. Problemem jest to, że te „limitowane” modele, nie są często aż tak limitowane i można bez problemu dostać je nawet kilka miesięcy czy lat po premierze. Dwadzieścia lat temu Ci, którzy nie mieli szczęścia, mogli liczyć jedynie na to, że ktoś będzie chciał pozbyć się kupionej pary butów i nabyć wyjątkowe sneakersy z drugiej ręki. To sprawia również, że limitowane edycje butów nie wywołują już takich emocji, co kiedyś. Kiedy bowiem wszyscy znaleźli się po tej „lepszej” stronie mocy, wielu zapragnęło powrócić do szeregu zasilanego przez normalne, codzienne pary sneakersów.

Ceny sneakersów poszybowały

Niektóre buty do koszykówki potrafią kosztować obecnie niemal 1000 złotych. To zawrotna cena jak na buty sportowe. Kiedy firma Nike poprawiała projekt Jordanów i wypuściła świeżą kolekcję Jordan retro, otrzymała masę skarg, że ich jakość znacznie spadła. Jaka była reakcja producenta? Obiecali poprawić jakość butów i przywrócić ich świetność sprzed lat, jednak za wysoką cenę rzędu 250, a nawet 300$. To trochę niezrozumiałe. Dlaczego musimy płacić dwa razy tyle co kiedyś, za otrzymanie butów tej samej, dobrej jakości. Jest to za pewne kwestią zatrudniania do współpracy wybitnych gwiazd sportu i nie tylko, których gaże na pewno są niewyobrażalnie ogromne. Za tym idzie wysoka cena butów, jednak czy tak właściwie zależy nam na bucie najwyższej jakości czy bardziej na świadomości, że pod projektem podpisał się za pieniądze Le Bron?

sneakers

Post Author: kasia