Wojna o kradziony design

Czy wiesz, że przemysł obuwniczy jest w stanie wojny o skradzione wzornictwo?

Przemysł obuwniczy produkuje aż 24,8 miliarda butów sportowych rocznie dla 7,5 miliarda ludzi. Aby nadążyć za tym tempem, marki nieco oszukują się nawzajem.

Zauważalne jest to, że w świecie sneakersów pewne sprawy stają się coraz bardziej nieładne, aby nie powiedzieć po prostu… brzydkie. Zaczęło się niedawno od firmy Allbirds, która nieustannie kopiuje inne marki, kopiując od nich swój charakterystyczny materiał Wool Runner. To jednak nie koniec. Niedawno także firma Amazon, która stworzyła podobnego sneakersa pod szyldem własnej marki obuwia 206 Collective, pokusiła się o skorzystanie z niemal już gotowego wzorca konkurencji.

Obecnie tocząca się legalna bitwa między Nike a Skechers nasila się. Nike niedawno złożyło pozew o naruszenie patentu przeciwko Skechers, twierdząc, że firma stworzyła sneakersy, które są bardzo podobne do butów Nike VaporMax i Air Max 270. Nie musisz być ekspertem od praw autorskich, aby zobaczyć podobieństwa między tymi kicksami. Weźmy na przykład różową parę butów Air Max 270, które mają różową dzianinową część zewnętrzną wraz z czerwoną, przezroczystą podeszwą. Firma Skechers ma wszystkie te same elementy, z wyjątkiem tego, że zamiast „łyżwy” Nike widnieje logo „S” Skechers na boku buta.

Według prawników, którzy prowadzą analizy prawne i biznesowe ten najnowszy proces nie tylko podkreśla podobieństwa tych sneakersów. Marka Nike bowiem oskarża Skechers o zbudowanie całego modelu biznesowego na kradzieży własnych projektów innych marek. W pozwie Nike wskazuje również bezpośrednio na dyrektora generalnego Skechers, Roberta Greenberga, który kieruje tą strategią. Rzeczywiście, w przeszłości inne marki sportowe także pozywały firmę Skechers, w tym marka adidas.

To tylko przykładowa najnowsza legalna wojna, jaką Nike wypowiedziało Skechers. Historia butów widziała już wiele takich sytuacji. Na przykład w 2014 roku Converse, marka zależna od Nike, twierdziła, że ​​Skechers stworzył podróbkę klasycznego trampka Chucka Taylora, a w 2016 roku Nike twierdziło., że Skechers skopiował ich buty, a dokładniej materiał sneakersów Flyknit (czyli elastyczną, oddychającą dzianinę, która ma właściwości szybkoschnące), naruszając osiem patentów wpisanych w projekt butów Nike. Ze swojej strony Skechers zaprzeczył tym ostatnim zarzutom i powiedział, że nie będzie komentował trwających sporów.

Ale firma Skechers jest daleka od jedynej marki obuwniczej oskarżanej o rzekomy plagiat projektowy. Chodzi o firmę Allbirds. Okazuje się, że nikt nie jest bez winy i obecnie zliczono ponad 20 firm sportowych i obuwniczych, które stworzyły sneakersy, które są mega podobne do Allbirds Wool Runner tak bardzo, że prawdopodobnie naruszają prawa autorskie Allbirds. Allbirds pozwał już Steve’a Maddena i austriacką markę obuwia o nazwie Giesswein Walkwaren. (Steve Madden został pozwany właściwie przez wszystkich, od wielkich marek modowych, takich jak Balenciaga, po niezależne marki, takie jak Lucky Horse.)

Zwillinger – prawnik specjalizujący się w sprawach związanych z kradzieżą patentów – twierdzi, że złożenie pozwu dotyczącego praw autorskich nie zawsze jest najlepszą ścieżką do uzyskania swoich praw i osiągnięcia sprawiedliwości, głównie dlatego, że często nie przynosi to pozytywnych rezultatów. Ogólnie rzecz biorąc, sposób, w jaki to się odbywa, jest zwykle taki, że nawet gdy wniesiesz pozew, druga firma po prostu i tak w tym czasie sprzeda jak najwięcej swoich butów będących kopiami, aby uzyskać jak największą sprzedaż, a następnie po prostu przestanie je sprzedawać po pewnym czasie. Niestety system prawny nie chroni marek takich jak Allbirds czy Nike zbyt kompleksowo.

Pomijając samą legalność, zastanówmy się dlaczego kradzież wciąż ma miejsce w branży sneakersów?

Pod pewnymi względami świat sneakersów jest mikrokosmosem szerszej branży modowej. Przez ostatni wiek moda była budowana na krótkoterminowych trendach. Projektanci robili nowe kolekcje co sezon, co wpłynęło na to, jakie elementy, printy czy kształty – generalnie wygląd będzie modny (a co za tym idzie, który wygląd nie był już modny). Marki modowe takie jak popularne „sieciówki” oraz te oferujące niższą jakość (i niższą cenę)  tylko pogłębiły tendencję branży do tworzenia produktów, które wpisują się w szybko ewoluujące trendy. Dla przykładu firmy takie jak H&M i Inditex (która jest właścicielem Zary) opracowały łańcuchy dostaw, które pozwoliłyby im odtworzyć najnowszy wygląd kolekcji prosto z wybiegów modowych za niewielką część ceny. Projektanci czasami pozywali te popularne marki za naruszenie swoich praw autorskich, ale często jest to przegrana bitwa.

Marki obuwia, takie jak Steve Madden i Skechers, dążą do podobnego modelu, jeśli chodzi o buty, budując swoje firmy na tworzeniu kolekcji zgodnych z trendami. Tańsze marki modowe często wprowadzają widoczne poprawki do projektu, który naśladują, aby było jasne, że nie robią po prostu kopii produktu innego marki. Ale marki obuwia, które chcą robić to samo, wydają się mieć z tym większy problem, częściowo też dlatego, że mają mniej fizycznej przestrzeni na bucie do ewentualnej zabawy czy wprowadzenia zmian (jakby nie patrzeć but jest dość małą i zamkniętą formą). Firmy te są zatem bardziej skłonne do tworzenia butów, które są dużo mocniej rozpoznawalne i dużo bardziej podobne do oryginalnego projektu kicksów.

Ten model napędzany trendami jest problematyczny z wielu powodów, nie tylko ze względu na powszechne kopiowanie. Prawdziwa tragedia polega na tym, że generuje masę, ale to masę odpadów!

Liczby? Światowy przemysł obuwniczy wyprodukował 24,2 miliarda par butów w 2018 roku dla populacji 7,5 miliarda ludzi. Wiele z tych butów trafi na wysypiska po kilku miesiącach lub latach, kiedy nie będą już modne. Jest to coś co ogromnie zanieczyszcza naszą planetę, nie mówiąc już o marnotrawstwie wszelkich użytych zasobów, ludzkiej pracy i gazów cieplarnianych wydzielonych do atmosfery podczas produkcji butów.

Gdyby więc marki koncentrowały się na tworzeniu swoich tylko klasycznych modeli butów, które przetrwają długo, zamiast nadążać za najnowszymi trendami, byłoby znacznie mniej naruszeń praw autorskich, a co ważniejsze, byłoby o wiele mniej odpadów.

Może więc pora na poważne przemyślenia?

A czy Wy zauważacie kopie na sklepowych półkach? Nie macie problemu z kupowaniem ich do swoich kolekcji? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Post Author: kasia